Angst Gustawa Rajmusa to książka, którę chce się dawkować, choć aż się prosi o przeczytanie jednym haustem. Znajdują się w niej dwadzieścia cztery niestanowiące całości krótkie opowiadania. Opowiadania są tak samo dziwne, jak i wciągające, i mają w sobie coś niepokojąco, nienamacalnie mrocznego. Krótkie, prędkie, urwane w najmniej spodziewanym momencie. Aż prosi się wymyślić ciąg dalszy samemu, dopisać dalszą historię dla każdej z postaci. Brudne, brutalne, mroczne, niepokojące, pochłaniające. Wszystkie o czymś innym choć trudno tak naprawdę powiedzieć o czym, chyba o nas samych, naszych mrocznych obawach, pragnieniach i rozterkach. O seksualnym rozpadaniu, o powstających z grobu nieboszczykach, o nowym świecie na zgliszczach starego, o decyzjach, które ciążą, o trudnej śmierci, i o ciężkim życiu.

Autor ukrywający się za pseudonimem Gustaw Rajmus z doskonałą precyzją prowadzi narrację, a każde słowo zdaje się być doskonale wyważonym pociskiem. Książkę czyta się z najwyższą przyjemnością, ale i pewnym dyskomfortem! Aż chciałoby się zobaczyć twarz tego mistrza zagmatwanych opowieści kryjącego się za pseudonimem Gustawa Rajmusa i dowiedzieć się, skąd pomysł na maskowanie własnych personaliów. Czyżby bał się, że spotka go historia tożsama z rzeczywistością jednego z bohaterów i dopadnie go jego własna mroczna opowieść? Tego się nie dowiemy!
Trudno przeczytać Angst książkę jednym haustem, bo jest duszny, ciężki i duszący. Trzeba dawkować ją, biorąc jedynie płytkie, szybkie oddechy, aby nie zadławić się mrokiem opowieści. Dziwacznych, nietypowych i z zakończeniami, których ciężko się spodziewać, a raczej zupełnie bez nich – urwane gdzieś w połowie i zostawiające czytelnikom wiele do myślenia. Wyobraźnia podpowiada jednak swoje, jakby ktoś narysował szkic, w umysł próbuje go uzupełnić i pomalować używając jedynie czerni, szarości, brązu i czerwieni. Nie dziwię się, że autor zdecydował się na pisanie krótkich opowieści, ponieważ podejrzewam, że cała książka w takim stylu byłaby nie do przebrnięcia, jak zagajnik pełen gęstych krzewów z kolcami i ostrymi, jak brzytwa gałęziami.
Angst to książka doskonała, jeśli chcecie na chwilę oderwać się od codzienności i zapomnieć o swoich problemach – jesteście bowiem pewni, że bohaterowie opowieści mają problemy o wiele większe i na pewno bardziej zagmatwane. Angst to opowiadania, które na pewno zostaną z czytelnikiem na dłużej, bo w jakiś niepokojący sposób wbijają się w meandry pamięci. Opowieści wydają się tak codziennie niecodzienne, że naprawdę łatwo przypomnieć sobie o nich w najmniej spodziewanym momencie. Horrory, w jakie może zmienić się nasze codzienne życie, jeśli skręcimy nie w tym kierunku i zajdziemy w mroczny zaułek.
Szczególnie dwa opowiadania najbardziej zapadły mi w pamięci – jedno opowiadające o aborcji i rodzicach, którzy nie mogą wybaczyć sobie tej trudnej decyzji, a drugie o brzemiennych zakonnikach (czyżby poczętych niepokalanie), które zostają umieszczone w lochu i są katowane na niewyobrażalne sposoby przez swoich oprawców – chyba w ramach kary za grzechy.. W przypadku drugiego dopisałam sobie do niego naprawdę wiele scenariuszy zakończeń, bo opowiadanie choć krótkie, szczególnie mnie poruszyło. Wiem, że to nie jedyna książka tego autora i myślę, że chętnie sięgnę również po inne pozycje, ale najpierw co nieco odpocznę od mroku historii i opowiadań.

