Recenzja książki “Pamiętnik schizofreniczki”

Schizofrenia to przypadłość, która wydaje mi się okropnym ciężarem dla osoby nią owładniętej, a przy tym niesamowicie tajemniczą chorobą psychiczną, w której własny umysł płata figle w niewyobrażalny sposób. Omamy słuchowe, wzrokowe, a nawet węchowe zdarzające się osobom chorym na schizofrenię zdają się okropnym chichotem ich własnych umysłów. Schizofrenia nie ma swojej jednej przyczyny, każda osoba cierpiąca na nią musiała zmagać się z szeregiem innych czynników wpływających na jej powstanie, więc byłam niezwykle ciekawa, jaka historia kryje się za chorobą autorki “Pamiętnika schizofreniczki”, jakie objawy schizofrenii były dla niej najbardziej dręczące i jak sobie z nimi poradziła. Tego się niestety nie dowiedziałam.

Mam wrażenie, że tytuł książki niezupełnie oddaje jej treść. Książkę, moim zdaniem, trafniej byłoby nazwać “Czterdzieści dni w zakładzie psychiatrycznym”, ponieważ taką właśnie historię opisuje. Po tytule spodziewałam się dużo więcej informacji na temat samej choroby oraz jej objawów, czego naprawdę bardzo mi brakowało, aby w pełni zrozumieć, z czym zmagała się bohaterka. Między wierszami można doczytać, że sama nie wierzyła w diagnozę, ponieważ nie słyszała głosów, a jest to częsty objaw schizofrenii. Zabrakło jednak informacji na temat tego, co właściwie skierowało ją do szpitala psychiatrycznego. Kobieta chciała popełnić samobójstwo, jednak do tak radykalnych kroków może zaprowadzić wiele psychicznych chorób, nie tylko schizofrenia. Po przeczytaniu mam wrażenie, że to tylko środkowy rozdział historii Agnieszki – zabrakło w nim informacji na temat tego, co zaprowadziło ją do szpitala psychiatrycznego (a nie był to pierwszy raz) i jak poradziła sobie po wyjściu z niego.

W książkę można dopatrzyć się kilku nieścisłości, jak chociażby ta, kiedy pacjent, który już drugiego dnia mówi naszej bohaterce po imieniu, gdzie wcześniej nie wspomniano nawet, że się poznali. Ze względu jednak na fakt, że autorka zmaga się ze schizofrenią można przymknąć oko na pewne błędy. Mam wrażenie, że wiele wątków wartych jest rozwinięcia, aby czytelnik mógł lepiej zrozumieć sytuację bohaterki. 

Sama fabuła wydaje się wyrazista, pozwala poczuć nieprzyjemny, nieco wrogi klimat szpitala psychiatrycznego, jest bardzo realistyczna. Książkę czyta się bardzo szybko, akcja również jest wartka i przedstawia czterdzieści dni w ośrodku zamkniętym oraz zmagania się bohaterki z bezsennymi nocami. W książce znajdziemy przede wszystkim zawiłe, choć jedynie pokrótce opisane, relacje pomiędzy osobami zmagającymi się z chorobami psychicznymi. Na pewno nie jest łatwo zamknąć się pod jednym dachem i w jednych pokojach z osobami z tak wieloma różnorodnymi problemami, a także na zupełnie innych etapach życia. Czterdziestoczteroletnia Agnieszka mieszkała w czasie swojego pobytu zarówno z osobami dwadzieścia lat od siebie młodszymi, jak i starszymi, z wieloma różnorodnymi chorobami psychicznymi i to nawet w jednym czasie, co mogło stanowić trudne warunki dla osoby zdrowej, a co dopiero chorej psychicznie.

Książka niestety jest dosyć krótka, a po przeczytaniu jej czułam duży niedosyt i zadawałam sobie wiele pytań: Co stanie się z naszą bohaterką po wyjściu ze szpitala? Czy poradzi sobie w nowej rzeczywistości, stanie na nogach i będzie szczęśliwa? A może jej choroba powróci wraz z bezsennymi nocami i znów będzie zmuszona wrócić do szpitala? Tego się niestety nie dowiemy.

To może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *