Każdy z nas posiada tramy, a niektóre z nich ciągną się za nami od samego dzieciństwa, jeśliby nie powiedzieć większość, dlatego warto znaleźć czas na rozprawienie się z traumami, które w nas pozostały, dlatego właśnie postanowiłam sięgnąć po Głębokie Uzdrowienie Traumy – Norberta Klein Gopala.
Według Norberta Klein Gopala całe nasze społeczeństwo jest dotknięte traumą rozwojową. Zarówno indywidualnie, jak i zbiorowo, staramy się chronić przed obszarami doświadczeń, które musieliśmy wyprzeć w dzieciństwie, żeby przetrwać. Z tego względu nasze całe społeczeństwo żyje w trybie kompensacji materiału traumatycznego. Co pocieszające, autor nie odnosi się tylko do nas jako do Polaków, z czego można wnioskować, że traumy rozwojowe są podłożem społeczeństwa w wielu krajach. Z jednej strony jest to pocieszające, z drugiej — straszne.
Z autorem nie dzieliły nas jednak tysiące kilometrów i głębokie tony oceanów, bowiem autor książki, Norbert Klein Gopal, to niemiecki terapeuta traumy z wieloletnim doświadczeniem, który po studiowaniu gamy metod terapii traumy, m.in. NARM™ i TRE®, sam opracował autorską metodę FLOATING, o której chciałam się więcej dowiedzieć. Gopal specjalizuje się w pracy z traumą przywiązania oraz traumą rozwojową, a jego metoda samopomocy, Honest Sharing, jest praktykowana przez ludzi w wielu częściach świata.
Trauma szokowa
Dzięki lekturze dowiemy się, czym jest trauma szokowa, która nie jest konkretnym wydarzeniem, a pewnymi psychicznymi i fizycznymi następstwami, z powodu których cierpimy. Naturalną reakcją na zagrożenie jest mimowolne wprowadzenie organizmu w stan „uciekaj albo walcz”. W przypadku traumy szokowej występuje niemożność wyjścia z tego stanu, nawet po ustąpieniu zagrożenia. Sprawia to, że osoba postrzega wszystkie kolejne sytuacje z perspektywy zagrożenia. Jest to pewien sposób zatrzymania się na danym negatywnym i zagrażającym wydarzeniu i niemożność wyjścia ze stanu pobudzenia i zagrożenia. Organizm nie rozpoznaje, że wydarzenie zagrażające życiu już minęło i można się rozluźnić i uspokoić.

Zatrzymanie się na zagrażającym wydarzeniu sprawia, że czujemy permanentny stres, niemożność uspokojenia się i relaksacji, z czym organizm nie do końca jest w stanie sobie poradzić. Wszyscy słyszeliśmy o negatywnym działaniu stresu na nasz organizm, a co dopiero, jeśli trwa on cały czas! W tym wypadku możemy zacząć chorować fizycznie, doświadczać ataków paniki, być przytłoczeni własnymi emocjami i wyobrażeniami, w rezultacie czego rozwinąć depresję lub/i sięgać po środki odurzające, aby choć na chwilę uciec od stanu zagrożenia. Stan ten może nie mijać również po przyjemnych wakacjach czy odpoczynku, ponieważ jest niezależny od nas, opiera się na zmianie autonomicznego układu nerwowego.
Osoby, które są w stanie uwolnić z siebie zastygłą w zagrożeniu energię już po zdarzeniu, poprzez drżenie, łkanie czy wybuchy złości, nie będą narażone na traumę. Jednak te reakcje są często negowane i niezrozumiane przez otoczenie, szczególnie kiedy jesteśmy dziećmi. Dużo też zależy od tego, czy dana osoba wyrobiła w sobie strategię radzenia sobie w takich sytuacjach stresowych. Ważne również jest to, że ciało może zacząć uwolnić się z traumatycznej sytuacji tylko wtedy, gdy odczuje pełne poczucie bezpieczeństwa. Jeśli nie czuliśmy go od rodziców jako dzieci, wiele takich zamrożonych sytuacji może nadal z nami być. Do tego często w sytuacji stresowej pojawia się reakcja zastygnięcia, znana na przykład u gadów — jaszczurka zamiast uciekać, nieruchomieje i udaje, że jej nie ma. Podobnie człowiek w momencie wystąpienia traumatycznej sytuacji może chcieć czuć się niewidzialny, co jest sposobem na ucieczkę od stresowego zdarzenia — jednocześnie sprawia jednak, że stres jest jeszcze bardziej spotęgowany.
Trauma rozwojowa
Trauma szokowa nie jest jednak tą, która pojawia się u nas najczęściej. Możemy również mówić o traumach rozwojowych i traumach przywiązania. O traumie rozwojowej mówimy wtedy, gdy w dzieciństwie dzieją się rzeczy tak poważne, że mają na nas głęboki wpływ, mogą zakłócić rozwój osobowości i prowadzić do cierpienia w dorosłości. Trauma szokowa we wczesnym dzieciństwie może z pewnością prowadzić do traumy rozwojowej, jednak prawie zawsze odpowiedzialne są za to destrukcyjne wzorce relacji między opiekunem a dzieckiem.
Aby mówić o traumie relacyjnej, odrzucenie ze strony rodziców musi trwać przez długi czas — nie jest to jednorazowa sytuacja. Dziecko, które tego doświadczyło, już jako osoba dorosła może czuć się zorientowane na znalezienie kogoś na zewnątrz w celu nawiązania więzi. Taka osoba w relacji może stać się natarczywa i manipulacyjna. Osoba ta może być uzależniona od partnerów w związku, ponieważ chce szukać bliskości za wszelką cenę, ale bez faktycznego komunikowania swoich głębokich potrzeb (ponieważ zostały one ukryte gdzieś w środku jeszcze na etapie dziecka).
Dzieci, których rodzice nie umieli poradzić sobie z ich ekspresją emocji, wypierają je w dziecku lub wręcz każą za odczuwanie ich. Dziecko, nie mając możliwości znalezienia oparcia w innej dorosłej osobie, zaczyna również wypierać w sobie emocje, aby przetrwać w tak trudnym środowisku. Może to doprowadzić do chronicznego poczucia wstydu, ponieważ dziecko próbuje jakoś wytłumaczyć sobie zachowanie rodziców — często kieruje gniew w swoim kierunku, aby nie podważać rodziców, od których jest w pełni zależne. Takie zachowanie na dłuższą metę może prowadzić nawet do zachowań autoagresywnych.
Jak radzimy sobie z traumą rozwojową?
Dziecko radzi sobie z tym na dwa sposoby: albo wnika w poczucie autonomii i niezależności i nie zabiega o miłość rodzicielską, co w przyszłości wiąże się z ucieczką od relacji, chociażby w uzależnienia, albo wybiera drogę wyginania się i dostosowywania do rodziców tak, aby poczuć się przez nich kochane i akceptowane.
Autonomiczny układ nerwowy a trauma
Książce bardzo ciekawie tłumaczy się, jak działa autonomiczny układ nerwowy, i okazuje się, że on nie podlega świadomej woli, dlatego nie możemy zmienić naszego stanu bezpośrednio w sposób zamierzony, zwłaszcza w przypadku traumy. Autonomiczny układ nerwowy składa się z współczulnego i przywspółczulnego układu nerwowego. Współczulny układ nerwowy to gałąź aktywująca, która uruchamia się, gdy jesteśmy gotowi do walki lub ucieczki, natomiast przywspółczulny układ nerwowy zapewnia, że uwalniamy napięcie i relaksujemy się. Badacze odkryli również trzecią gałąź, czyli nerw błędny, który jest również niezbędny w wyleczeniu traumy, a należy on do przywspółczulnego układu nerwowego.
Nic nie poradzimy na to, że zawsze patrzymy na świat przez pryzmat siebie. Świat wygląda dla nas dokładnie tak, jaki jest stan naszego autonomicznego układu nerwowego. Kiedy nerw błędny jest aktywny, patrzymy na wyzwania z pewnością siebie i radością płynącą z przezwyciężenia ich. Jeśli natomiast jesteśmy w trybie walki lub ucieczki, to cały świat wydaje nam się niebezpieczny, niczym akwarium pełne zagrożeń.
Uzdrowienie poprzez szczere dzielenie się
Co ważne, uzdrowienie nie polega na rozpamiętywaniu dzieciństwa i relacji z rodzicami, ponieważ przeszłości nie da się cofnąć. Dużą pomocą jest szczere dzielenie się z najbliższymi tym, co czujemy, np. „Boję się, że mnie zostawisz, kiedy się złoszczę”. Pomaga to przełamać tabu z dzieciństwa i zrozumieć, że teraz, w dorosłości, nie jesteśmy zależni od osób, z którymi jesteśmy w relacji. Nie da się naprawić tej sytuacji samymi ćwiczeniami — potrzebny jest odżywczy, bezpieczny kontakt z innymi, aby zmienić nasze wzorce relacji.
Autor twierdzi, że jesteśmy w stanie poradzić sobie z traumą przywiązania tylko pozyskując nowe, bezpieczne relacje. Przyznam, że nie jest to pocieszające dla mnie, ani może dla części z was, ze względu na to, że osoby nie mające bezpiecznego stylu przywiązania często wybierają inne osoby, które takiego stylu również nie mają. Tak więc trudno będzie osobie z traumą przywiązania znaleźć bezpieczny dla siebie kontakt i może ona trafiać na relacje, które niekoniecznie będą dla niej bezpieczne.
Sam autor jednak pisze, że droga do uzdrowienia prowadzi tam, gdzie jest nieprzyjemnie i niewygodnie, więc mimo oporów i wewnętrznej niechęci może właśnie warto próbować, przełamywać się i mówić o swoich uczuciach — nauczyć się o nich mówić, bo przecież wielu z nas w ogóle tego nie umie, nawet się nad tym nie zastanawia, między codziennymi obowiązkami. Mam nadzieję jednak, że po przeczytaniu lektury choć część osób podejmie wyzwanie i spróbuje uzdrowić głębokie traumy poprzez szczere dzielenie się, o którym więcej dowiecie się w książce Głębokie uzdrowienie traumy.

