Jak wychować i nie zwariować? – Agnieszka Zdziebłowska

Książka Jak wychować i nie zwariować? to pozycja dobra dla każdego młodego rodzica i choć nie znajdziemy tu wielu konkretów, pozwala ona nieco uspokoić skołatane rodzicielskie nerwy. Wychowanie dziecka to zarówno piękne, jak i trudne dla rodzica chwile, a Agnieszka Zdziebłowska pomaga przejść przez nie i przygotować się na niespodziewane. Książka to wsparcie dla rodziców, które pokazuje, że nie da się być rodzicem niedoskonałym, a błędy wychowawcze zdarzają się każdemu. Pomaga odnaleźć spokój, daje ogromne wsparcie i przygotowuje na świadome rodzicielstwo.

Jak być rodzicem niedoskonałym?

Jak wychować i nie zwariować? to książka, która może nie przygotuje na rodzicielstwo od początku do końca, ale za to daje dużo trafnych wskazówek na temat tego, że nie da się być rodzicem idealnym i czasami, a nawet często, zdarzy się nam popełnić błędy. W książce tej nie dostaniemy złotych rad na to jak wychować dziecko, bo takie nie istnieją. Treść opiera się na tym, żeby być obecnym rodzicem, a nie rodzicem nieomylnym, bo takich nie ma – jesteśmy przecież tylko ludźmi. 

Co jest najważniejsze w rodzicielstwie?

Według autorki najważniejsze w rodzicielstwie to kochać dziecko, a jak to mówią „miłość ci wszystko wybaczy”. Rodzicielstwo to sztuka cierpliwości, a nawet najbardziej cierpliwi ludzie mają swój limit. Jak wiadomo, dzieci bardzo często sprawdzają i naginają cierpliwość rodziców do granic możliwości. Trzeba jednak przetrwać te chwile z miłością i szacunkiem do siebie i dziecka.

Rodzicielstwo nie zawsze jest łatwe, a wręcz zazwyczaj nie jest, rodzic mierzy się z wieloma rzeczami, których zupełnie by się nie spodziewał. To balans między kontrolą, a daniem dziecku swobody, aby samo odkryło świat. Rodzicielstwo to ciągła nauka i najtrudniejsze jest to, że nauka ta odbywa się na żywym organizmie. Do tego nie ma zupełnie żadnej szkoły bycia rodzicem i nawet kiedy dostajemy złote rady od osób, które już wychowały dzieci, to są to inne dzieci i rady te w naszym przypadku mogą się zupełnie nie sprawdzić. A nawet jeśli się sprawdza dziś, jutro mogą być już nieaktualne. Może dlatego autorka nie daje nam konkretnych rad rodzicielskich na talerzu, ale opowiada o tym, że najważniejsze to być rodzicem obecnym i prawdziwym. 

Myślę że rodzicielstwa nie da się zrozumieć „na sucho”, czytając szereg książek i oglądając milionowy podcast o rodzicielstwie, dopiero jak się zostanie rodzicem można zrozumieć co to znaczy być rodzicem, choć nie znaczy to, że rodzicielstwo nie będzie zaskakiwać.

Rodzicielstwo w Polsce i Norwegii

Autorka porównuje norweski styl wychowania do polskiego i tu oczekiwałabym nieco więcej takich porównań, ponieważ były niezwykle ciekawe, jednak niezbyt obszerne. Pani Agnieszka pokazuje, że w Norwegii podchodzi się do wychowania z większym luzem, dając dziecku więcej swobody do odkrywania świata. 

Autorka opowiada też o tym, jak ważna dla dziecka jest dyscyplina, ale nie taka polegająca na karaniu dziecka, a na jasnych konsekwencjach danych czynów. Dzięki poznaniu konsekwencji dziecko się uczy, dzięki karom uczy się tylko, że to dorosły ma władzę. Konsekwencje, dyscyplina i zasady są ważne, ponieważ aby dziecko mogło zrozumieć granice. 

Czy książka odpowiada na pytanie „jak wychować i nie zwariować?

I tak, i nie. Nie dostaniemy konkretnej rady, jak wychować dziecko, ale uspokojenie, że cokolwiek nie zrobimy można nadal być dobrym rodzicem. Nawet jeśli nieraz stracimy cierpliwość, będziemy chcieli uciec i nie wracać, krzykniemy czy powiemy coś, czego później żałujemy. Grunt to przeprosić i wytłumaczyć dziecku sytuacje, pokazać mu, że rodzice są tylko ludźmi, jak każdy z nas.

Jak wychować i nie zwariować? – moja opinia

W książce nie znalazłam zbyt wielu konkretów, a większość treści opierała się na tym, aby być rodzicem obecnym i prawdziwym a cierpliwość może się skończyć każdemu. Choć rady były nieco pokrzepiające i pokazujące, że nie da się być idealnym rodzicem, szczerze mówiąc spodziewałam się jednak większych konkretów. 

Szczególnie spodobały mi się fragmenty o porównaniu polskiego i norweskiego sposobu wychowania, jednak były one dość skromne i nie pokazywały zbyt wielu konkretów. Bardzo ciekawy okazał się dla mnie rozdział „inspiracje na co dzień” z pomysłami na zabawy i eksperymenty z dzieckiem, choć opisane są zaledwie jednym zdaniem, więc nie zawsze można zrozumieć na czym polegają. Książka nad którą niezbyt trzeba się skupiać, do przeczytania w kolejce do lekarza z dzieckiem, dająca pokrzepienie, kiedy brzdąc akurat zaczyna płakać i krzyczeć, a wzrok innych pacjentów zabija.

To może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *