Zaakceptować wstyd. Jak przestać opierać się wstydowi i uczynić go sprzymierzeńcem autorstwa Breta Lyona i Sheili Rubin to książka, której przeczytanie nie było dla mnie wyłącznie pozytywnym doświadczeniem, ponieważ podczas lektury pojawiało się wiele trudnych emocji. Stanięcie twarzą w twarz z własnym wstydem może być bardzo wymagające, jednak według autorów naprawdę warto podjąć ten wysiłek, ponieważ przynosi on wartościowe i trwałe efekty.
Skąd się bierze nasz wstyd?
Autorzy wspominają o zasadzie podziału 90 do 10. Według niej, gdy coś pozornie nieznaczącego wywołuje w nas bardzo silne poczucie wstydu, w 90% jest to efekt doświadczeń z przeszłości, a jedynie w 10% konsekwencja konkretnej, bieżącej sytuacji. To bardzo ciekawe podejście, które pozwala spojrzeć na wstyd z zupełnie innej perspektywy. Zamiast skupiać się wyłącznie na tym, co wydarzyło się tu i teraz, zachęca do zastanowienia się, jakie doświadczenia z dzieciństwa mogły sprawić, że dana sytuacja wywołuje w nas tak silne poczucie wstydu.
Czym jest wstyd?

W książce przytoczona jest sytuacja studentki, która ma odpowiedzieć na zajęciach. Opowiada o tym, że zaczyna jej szybciej bić serce, oddech staje się płytszy, a zebranie myśli sprawia jej ogromną trudność. Szczerze mówiąc, nigdy nie powiązałabym takiej reakcji ze wstydem – raczej z nieśmiałością. Dlatego bardzo zaciekawiło mnie to podejście. Okazuje się, że o wstydzie wiemy znacznie mniej, niż mogłoby się wydawać, dlatego warto przeczytać tę książkę i lepiej zrozumieć, czym naprawdę jest ta emocja.
Wstyd jest bardzo mocno związany z wewnętrznym krytykiem. Kiedy go odczuwamy, często myślimy, że jest z nami coś nie tak, że jesteśmy porażką. Towarzyszą mu takie odczucia i reakcje jak nieśmiałość, dyskomfort we własnym ciele, zaczerwienienie twarzy, trudności z oddychaniem, a także obwinianie innych, zamykanie się w sobie, wykonywanie różnych czynności w celu uspokojenia się, wycofywanie się czy dysocjacja.
Myślę, że w codziennym życiu bardzo często mylimy wstyd z innymi emocjami, takimi jak stres, nieśmiałość, strach czy złość. Podczas czytania tej książki zauważyłam, że jej treść jest naprawdę niewygodna. Sama zaczęłam się zastanawiać, kiedy i dlaczego odczuwam wstyd oraz z jakimi emocjami myliłam go do tej pory.
Toksyczny wstyd a zdrowy wstyd
Treść książki przeplatana jest wieloma ćwiczeniami. Bardzo spodobało mi się to, w jaki sposób autorzy proponują rozmawiać z wewnętrznym krytykiem w kontekście wstydu. Przykładowo, gdy wewnętrzny krytyk mówi: „Robisz dokładnie to, co opisują w tej książce”, można odpowiedzieć: „Tak, czytam tę książkę właśnie po to, aby coś w sobie zmienić”. Taka zmiana perspektywy pozwala spojrzeć na siebie z większą życzliwością i nie traktować rozwoju jako powodu do wstydu. Ciekawe dla mnie okazały się również ćwiczenia pozwalające na pracę z wewnętrznym dzieckiem w kontekście wstydu pojawiającego się w dzieciństwie. W książce znajdziemy również wiele ćwiczeń, które mają pomóc przekształcić wstyd w bardziej konstruktywne i wspierające emocje – jak chociażby praca z wyobraźnią.
Idąc za słowami autorów, wszystko, co wydarzyło się w naszym życiu i zostało zapisane w naszej sferze poznawczej, można badać i przekształcać za pomocą wyobraźni. W ten sposób możemy symbolicznie wrócić do zawstydzających sytuacji z przeszłości i spróbować je przepracować, nadając im nowe znaczenie.
Pod szczególną uwagę chciałabym poddać fragment mówiący o tym, że rzeczywistość nie jest tak obiektywna, jak mogłoby nam się wydawać. To, jak jej doświadczamy i co o niej myślimy, w dużej mierze kształtowane jest przez przyswojone przekonania. Autorzy przywołują również fakt, że naukowcy już dawno wykazali, iż nasze zmysły nie rejestrują świata niczym bierny obserwator. Zwykle dostrzegamy przede wszystkim to, co nas interesuje, co może być dla nas niebezpieczne lub użyteczne. Wynika z tego, że na tę samą sytuację każdy może spojrzeć zupełnie inaczej. To, co jedną osobę zawstydzi, dla drugiej może okazać się motywujące, a nawet uskrzydlające.
Warto czytać tę książkę powoli. Tak jak piszą autorzy, gdy temat staje się zbyt trudny, dobrze jest odłożyć ją na jakiś czas i zająć się czymś innym. Może okazać się przytłaczająca, jednak porusza bardzo ważny temat i uważam, że warto ją przeczytać. Mam wrażenie, że w naszym społeczeństwie wstyd wciąż nie jest emocją w pełni akceptowaną.

Książkę miałam okazję recenzować dzięki współpracy ze Sztukater.pl, gdzie również znajdziecie moją recenzję tej książki oraz wielu innych.

