Recenzja książki Meduzy nie mają uszu Adèle Rosenfeld

Nie każdy jest taki sam, a wręcz wszyscy jesteśmy inni, wyjątkowi. Tak samo, jak główna bohaterka Meduz – Louise, która z niewiadomego powodu zaczęła zupełnie tracić słuch. Jest to poruszająca historia zmagań kobiety z bezsilnością oraz chorobą, na którą zupełnie nie ma wpływu i która stanowi prawdziwą niewiadomą.

Meduzy nie mają uszu pokazała mi zupełnie inny świat, który jest gdzieś obok, a o którym nie miałam pojęcia

Niedawno w Koszalinie odbywał się festiwal Młodzi i Film, gdzie miałam okazję oglądać film dokumentalny o osobach jąkających się. Wzruszył i dotknął mnie podobnie jak ta książka. Zupełnie nie zdawałam sobie sprawy z tego, jakie problemy mogą mieć osoby jąkające się, niedosłyszące oraz zupełnie głuche. To nie był ich wybór, że świat odjął im kawałek słuchu i dołożył kawałek innego zmysłu. To nie oni podjęli tę decyzję, a problemy, z którymi mierzą się na co dzień są dla nas niepojęte.

Na ogół słyszymy i widzimy, a problemy pojawiają się w okresie starości. Zdarza się jednak, że problemy ze słyszeniem czy widzeniem pojawiają się w o wiele młodszym wieku z powodu wad wrodzonych, genetycznych, uszkodzeń czy wypadków. Ja mam jedynie wadę wzroku – dalekowzroczność. Jedynie, minus cztery dioptrie. Jedynie w okularach widzę wyraźnie. Ostatnio okazało się, że już nie jestem w stanie czytać bez okularów, mimo że to dalekowzroczność a nie krótkowzroczność. Nie mogłam przestać o tym myśleć czytając Meduzy.

Język potrafi być asekuracyjny albo nawet pełnić rolę ochronną: komplikujemy słowa, bo wydaje nam się, że w ten sposób możemy złagodzić ich znaczenie. Wstydzimy się mówić o was: głusi, ślepi, starcy, chorzy psychicznie. Stąd te wszystkie określenia: niesłyszący, niewidzący, seniorzy, pacjenci specjalni. Jeszcze chwila i martwych zaczniemy nazywać żyjącymi inaczej.

Meduzy nie mają uszu

Kiedy Louise dowiaduje się, że jej problemy ze słuchem powiększają się a zdania wypowiedziane przez najbliższych stały się mieszanką niezrozumiałych wyrazów, których musiała się domyślać, przyszedł czas na ogromną decyzję – decyzję o umieszczeniu w jej ciele implantu, który będzie wspomagał jej słuch. Kobieta bała się, że po tak ogromnej ingerencji i umieszczeniu implantu w jej ciele nie będzie słyszała już tak samo, jak do tej pory, zmieni się głos jej matki, nie będzie poznawać własnego męża, a nawet inny będzie jej własny głos! Kim wtedy się stanie? Co najgorsze po umieszczeniu implantu nie było drogi powrotnej, nigdy więcej nie mogłaby usłyszeć prawdziwego głosu swoich najbliższych!

W wyborze pomagają jej wewnętrzni obrońcy i przyjaciele Żołnierz, pies Cirrus, botaniczka, którzy stanowią jej obronę przed całym światem. Niestety i oni trzymają się coraz gorzej, a decyzja wisi nad nimi, jak ciężka, ciemna kotara. Jej wewnętrzni przyjaciele odzwierciedlają jej zablokowanie, zakorzenienie w obecnej traumie, problem z podjęciem tak ogromnej i trudnej decyzji. Na szczęście oprócz nich Louise ma jeszcze wsparcie swojego mężczyzny Thomasa oraz matki.

Podjąć decyzję o implantacji i nigdy nie usłyszeć prawdziwego głosu matki? Czy nie zdecydować się na implant i ogłuchnąć zupełnie? Jaką decyzję podejmie Louise? Czy wewnętrzni przyjaciele pomogą jej podjąć decyzję? Przeczytajcie Meduzy nie mają uszu.

Ja muszę przyznać, że w najstraszniejsza była dla mnie niewiadoma przyczyny utraty słuchu przez Louise. Nikt w jej rodzinie nie cierpiał na utraty słuchu i była jedyną osobą z tą przypadłością, a to najczęściej czynniki genetyczne są przyczyną utraty słuchu. Innymi przyczynami utraty słuchu może być długotrwałe narażenie na hałas, infekcje, ototoksyczne leki, urazy czy starość. U niektórych osób występuje jednak nagła idiopatyczna głuchota – utrata słuchu następuje nagle bez wyraźnej przyczyny, co może być związane z problemami naczyniowymi, wirusowymi, czy autoimmunologicznymi, ale dokładny mechanizm nie zawsze jest znany. Brzmi naprawdę strasznie. Zdawaliście sobie z tego sprawę?

Meduzy nie mają uszu Adèle Rosenfeld mogłam przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Mova.

Dziękuję serdecznie!

Agnieszka

To może Cię zainteresować

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *